Merz zasugerował, że bardziej sprawiedliwe byłoby odejście od sztywnego wieku i wprowadzenie elastycznego modelu, w którym „liczą się lata pracy, a nie metryka”. W praktyce oznaczałoby to, że osoba, która rozpoczęła pracę bardzo wcześnie, mogłaby przejść na emeryturę szybciej niż ktoś, kto zaczął karierę zawodową później – na przykład po studiach.

Jak miałby działać nowy system?

W centrum propozycji znajduje się prosta zasada: im więcej lat składkowych, tym wcześniej można zakończyć aktywność zawodową.

  • osoby zaczynające pracę wcześnie mogłyby kończyć karierę wcześniej
  • osoby z późnym startem zawodowym musiałyby pracować dłużej
  • kluczowe byłyby realne „lata składkowe”, a nie wiek metrykalny

Takie podejście ma – przynajmniej w założeniu – lepiej odzwierciedlać różnice między zawodami i ścieżkami życiowymi. Inaczej wygląda bowiem sytuacja pracownika fizycznego, który zaczyna pracę w wieku 16–18 lat, a inaczej lekarza czy prawnika rozpoczynającego karierę znacznie później. Ekonomiści, w tym Jens Südekum, podkreślają, że taki model mógłby zwiększyć poczucie sprawiedliwości i jednocześnie pomóc ustabilizować system emerytalny.

Entuzjazm i pierwsze poparcie polityczne

Choć propozycja brzmi rewolucyjnie, nie jest całkowicie nowa w debacie publicznej. Część polityków i ekspertów od lat wskazuje, że obecny system nie nadąża za zmianami rynku pracy. Minister pracy Bärbel Bas oceniła pomysł jako „wart rozważenia”, choć nie przesądza to o jego wprowadzeniu. Również niektórzy przedstawiciele CDU i SPD dopuszczają możliwość szerszej dyskusji nad reformą.

Krytycy ostrzegają: nowe nierówności zamiast sprawiedliwości

Nie wszyscy jednak podchodzą do pomysłu entuzjastycznie. Ekonomiści i eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że zmiana może prowadzić do nowych nierówności. Marcel Fratzscher ostrzega, że szczególnie narażone mogłyby być kobiety oraz osoby z przerwami w zatrudnieniu, np. z powodu opieki nad dziećmi lub długotrwałego bezrobocia. Podobne obawy wyraża Martin Werding, wskazując, że źle skonstruowany system mógłby pogłębić istniejące nierówności zamiast je zmniejszać.

Demografia wymusza zmiany

Tłem całej debaty jest narastający kryzys demograficzny. Społeczeństwo Niemiec szybko się starzeje, a liczba osób w wieku produkcyjnym maleje. To oznacza coraz większe obciążenie dla systemu emerytalnego, który opiera się na składkach pracujących. Władze starają się więc znaleźć rozwiązanie, które z jednej strony zapewni stabilność finansową systemu, a z drugiej nie doprowadzi do społecznego sprzeciwu.

Na razie zmiany pozostają jedynie w sferze propozycji i debat eksperckich. Ostateczne rekomendacje ma przygotować specjalna komisja rządowa w najbliższych latach – podaje MainPost.de. Jedno jest jednak pewne: dyskusja o emeryturach w Niemczech wchodzi w nową fazę. Jeśli koncepcja powiązania wieku emerytalnego z latami składkowymi zyska poparcie, może to oznaczać fundamentalną zmianę całego systemu – i odejście od modelu, który obowiązuje od pokoleń.

Źródło: polskiobserwator.de