W dochodzeniu dziennikarskim reportera „Superwizjera” Grzegorza Głuszaka, dotyczącym trójmiejskiej mafii i sprawy wojny zgorzeleckiej, pojawia się wątek Tadeusza Batyra – pod tym pseudonimem ukrył się obecny kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki – który napisał książkę na temat jednego z czołowych gangsterów lat 90. Nikodema „Nikosia” Skotarczaka.

Temat Batyra pojawia się między innymi w momencie, gdy dziennikarz „Superwizjera” rozmawia z wdową po „Nikosiu”. – Nie od początku sprawa (wojny zgorzeleckiej) wiązała się z Nikodemem Skotarczakiem – zastrzegł Grzegorz Głuszak.

– Zainteresowałem się sprawą niewyjaśnionych do dzisiaj morderstw na terenie Dolnego Śląska: Zgorzelec, Jędrzychowice, Jelenia Góra. W trakcie zbierania informacji zaczynają do mnie dochodzić informacje, że grupy dolnośląskie, między innymi „Lelek”, „Carrington”, mogą być odpowiedzialne za śmierć gangstera „Nikosia”, Nikodema Skotarczaka – powiedział reporter.

Dziennikarz przyznał, że początkowo wydawało mu się to nierealne, ze względu na to, że gangi znajdowały się po przeciwległych krańcach Polski – Gdańsku i Zgorzelcu. – Ale okazuje się, że „Nikoś” miał tutaj też swoich ludzi i też chciał tutaj mieć wpływ i czerpać pieniądze z przemytu papierosów i narkotyków – wskazał.

Głuszak: żona zabitego gangstera chce pozwać Nawrockiego

Głuszak opowiedział dalej, że nawiązał kontakt z Edytą Skotarczak, czyli żoną zabitego gangstera. – Ona mieszka za granicą, ale można się z nią bez problemu skontaktować – wyjaśnił Głuszak. Zwrócił uwagę, że w rozmowie z wdową po „Nikosiu” dowiedział się, że kobieta przez dwa lata próbowała dowiedzieć się kim jest Tadeusz Batyr, który napisał książkę o jej mężu.

Reporter przekazał, że zdaniem kobiety, Nawrocki napisał „kalumnie” na jej temat. – Powiedziała: „Wszedł brudnymi buciorami w moje prywatne życie i ja sobie tego nie życzyłam, ale wydawnictwo nie chciało udostępnić danych osobowych Tadeusza Batyra” – zrelacjonował.

– Ona zamierza pozwać Tadeusza Batyra, a w zasadzie Karola Nawrockiego – poinformował dziennikarz. – W moim przypadku nie miało to miejsca, ale nie wiem, czy chciałbym się dowiedzieć z książki, że na przykład moja żona poroniła. Nie wiem, czy to jest taka rzecz, o której chciałbym wyczytać w książce, przede wszystkim nie weryfikując informacji u źródła – podkreślił.

Reporter ocenił, że doszło do złamania „świętej zasady”. – Powinniśmy się z kimś skontaktować jako dziennikarze, ale wydaje mi się, że historyk też to powinien zrobić. Kontaktujemy się z ludźmi, którzy są bezpośrednio zainteresowani tą sprawą. Czasami mamy z tym problem jako dziennikarze, ale jeśli taka osoba sama do nas przychodzi i chce rozmawiać to jest to gratka – stwierdził.

– Tadeusz Batyr, nie wiedzieć czemu, przez dwa lata nie odpowiedział na żadne pismo, na żadne zapytanie pani Edyty Skotarczak – dodał.

Fot. Nikodem Skotarczak w otoczeniu dziennikarzy w sądzie w Gdańsku w 1996 roku

Źródło: TVN24