Kontrole graniczne w Niemczech: Berlin właśnie podjął decyzję
Za kilka dni w życie wejdzie nowy europejski system azylowy. W związku z tym Komisja Europejska wezwała kilka państw członkowskich do zakończenia kontroli na wewnętrznych granicach strefy Schengen. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt jasno jednak odrzucił te żądania.
Dobrindt sprzeciwił się najnowszym apelom o zakończenie niemieckich kontroli na wewnętrznych granicach strefy Schengen. Polityk CSU powiedział przy okazji spotkania ministrów spraw wewnętrznych państw UE w Luksemburgu, że prowadzone kontrole graniczne miały wyraźnie pozytywny wpływ na całą sytuację migracyjną.
Według Dobrindta kontrole graniczne są „widocznym znakiem zmiany polityki migracyjnej w Niemczech” i przyniosły pozytywne skutki nie tylko samym Niemcom, ale także całej Europie. Minister podkreślił, że obecnie nie ma mowy o ich zniesieniu. Jak stwierdził, skuteczne kontrole mają być nadal utrzymywane i pozostawać w pełni funkcjonalne.
Dobrindt przyznał jednocześnie, że narzędzie kontroli granicznych będzie musiało być „elastycznie rozwijane” w związku z najnowszymi reformami unijnej polityki migracyjnej. Dodał jednak jasno, że Niemcy nadal będą tych kontroli potrzebować.
Czytaj także: UE wzywa Niemcy do zakończenia kontroli granicznych. Berlin dostał jasny sygnał z Brukseli
Nowe przepisy azylowe w UE i spór o kontrole graniczne
Tłem obecnej debaty jest wejście w życie nowego Wspólnego Europejskiego Systemu Azylowego, znanego jako GEAS. Reforma zakłada m.in., że kontrole mają odbywać się przede wszystkim na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej. Właśnie dlatego Komisja Europejska na początku czerwca wezwała Niemcy oraz osiem innych państw UE do zakończenia kontroli na wewnętrznych granicach strefy Schengen.
Polska nie znalazła się na liście dziewięciu państw objętych najnowszymi wytycznymi Komisji Europejskiej, choć również prowadzi kontrole na granicach wewnętrznych. Warszawa przywróciła je 7 lipca 2025 roku na granicach z Niemcami i Litwą, a następnie kilkakrotnie przedłużała ich obowiązywanie. Obecnie kontrole mają potrwać do 1 października 2026 roku. Jeśli będą utrzymywane tak długo, Polska również może znaleźć się pod większą presją Brukseli w sprawie zasadności i proporcjonalności tych środków.
Zdaniem Komisji Europejskiej wejście w życie nowych zasad azylowych powinno zmniejszyć potrzebę prowadzenia kontroli wewnątrz strefy Schengen. Zgodnie z kodeksem granicznym Schengen państwo członkowskie może kontrolować swoje granice wewnętrzne zasadniczo tylko w przypadku „nadzwyczajnych okoliczności”. Takie kontrole powinny mieć charakter tymczasowy i być stosowane jako środek ostateczny.
Niemiecki minister spraw wewnętrznych uważa jednak, że ochrona zewnętrznych granic Unii Europejskiej musi najpierw zostać wyraźnie wzmocniona. Dopiero wtedy, gdy będzie można ocenić realne skutki nowych rozwiązań w ramach GEAS, państwa członkowskie będą mogły wspólnie rozmawiać o ewentualnym zakończeniu kontroli na granicach wewnętrznych.
Bruksela naciska na Niemcy. „Schengen musi działać”
Za stopniowym odejściem od kontroli na wewnętrznych granicach Schengen opowiedział się również unijny komisarz ds. wewnętrznych Magnus Brunner. Przed spotkaniem w Luksemburgu podkreślił, że w związku ze zbliżającym się wejściem w życie reform migracyjnych nadszedł właściwy moment, aby odchodzić od takich rozwiązań.
Brunner zaznaczył, że dotychczas miał „zrozumienie dla Niemiec”, ale jednocześnie przypomniał, że strefa Schengen musi funkcjonować. Jego słowa pokazują rosnącą presję Brukseli na państwa, które od dłuższego czasu utrzymują kontrole na swoich granicach wewnętrznych.
Niemcy nie zamierzają jednak rezygnować z obecnej polityki. Berlin argumentuje, że kontrole są potrzebne ze względu na migrację i bezpieczeństwo. Decyzja ta oznacza, że podróżni przekraczający niemieckie granice nadal muszą liczyć się z możliwymi kontrolami i utrudnieniami, podaje Tagesschau.





















