Wskoczył wolontariuszom do auta, jakby chciał powiedzieć: „No to jedziemy! Zabierajcie mnie do domu!”.

I właśnie za takie chwile kochamy psy. Za tę nadzieję, z jaką potrafią patrzeć na człowieka. Za gotowość, by zaufać, choć życie nie zawsze było dla nich łaskawe.

Andrut ma około 8-10 lat. Jest pogodny, kontaktowy i bardzo lubi ludzi. Na ich widok merda ogonkiem, chętnie wychodzi na spacery i oczywiście nie pogardzi psim ciasteczkiem.

Ma za sobą uraz kręgosłupa, dlatego trzeba uważać, by go nie przeciążał. Bez skakania i, jeśli to możliwe, bez schodów. Poza tym jest radosnym, sprawnym pieskiem, który wciąż ma ochotę na życie i bliskość człowieka.

Najtrudniej znaleźć dom właśnie takim psom. Starszym, których młodość już minęła, a które w schronisku mogą spędzić resztę swojego życia.

Adopcja starszego psa to coś więcej niż adopcja. To podarowanie mu poczucia bezpieczeństwa, własnego kąta i człowieka, przy którym wreszcie będzie mógł zasnąć spokojnie. To szansa, by zamiast schroniskowego boksu poznał miękkie posłanie, codzienną bliskość i miłość, na którą przecież nigdy nie jest za późno.

Andrut jest już gotowy. Wsiadł do auta, uśmiechnął się do świata i chyba naprawdę uwierzył, że dokądś jedzie.

Pomóżmy mu znaleźć miejsce, do którego naprawdę będzie mógł pojechać. Do domu. Na zawsze.

Udostępnijcie Andruta. Może ktoś właśnie na niego czeka, tylko jeszcze o tym nie wie

Źródło: IDZ Schronisko Dłużyna Górna