Los kopalni w Turowie, podobnie jak innych kopalni węglowych w kraju, zdaje się być przesądzony. Pytanie nie brzmi „czy”, ale „kiedy” zostanie ostatecznie zamknięta. Oficjalnie ma działać do 2044 roku, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że z powodu drastycznie spadającej rentowności wydobycie zakończy się nawet kilkanaście lat wcześniej.
Tymczasem Kompleks Kopalni i Elektrowni w Turowie to jeden z największych pracodawców w regionie oraz w całym województwie dolnośląskim. Jego likwidacja może być więc niezwykle poważnym wyzwaniem dla lokalnego rynku pracy.
Pracownicy odchodzą z kopalni w Turowie
Kopalnia Węgla Brunatnego Turów zatrudnia prawie 2400 osób, natomiast Elektrownia Turów – ponad 1200. Dodatkowo blisko 1100 osób zatrudnionych jest w spółkach zależnych. Właścicielem turowskiej kopalni jest spółka PGE GiEK, która jest w pełni świadoma nieuchronności transformacji energetycznej. Między innymi z tego powodu w zeszłym roku ruszyła z Programem Dobrowolnych Odejść (PDO), który ma doprowadzić do zmniejszenia zatrudnienia.
Program realizowany jest od lipca 2025 roku. Podzielono go na pięć półrocznych etapów, a cała operacja ma zakończyć się pod koniec 2027 r. Obecnie trwa drugi etap redukcji. Z informacji, które przekazała nam spółka, wynika, że w ramach pierwszego etapu (zrealizowanego w drugiej połowie 2025 roku) z kopalni i elektrowni odeszło 62 pracowników. Z kolei w drugim etapie zgodę na odejście z pracy otrzymało dotychczas 13 osób.
PDO skierowany jest do pracowników zatrudnionych na czas nieokreślony, którzy nie uczestniczyli w podobnym programie w ciągu ostatnich 10 lat. Uczestnicy, którzy zdecydują się na rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron, otrzymają odszkodowanie zgodne z regulaminem PDO oraz dodatkowe świadczenia, w tym odprawę pieniężną i możliwość refundacji kosztów podnoszenia kwalifikacji zawodowych
– poinformowała nas Joanna Blewąska, rzeczniczka prasowa spółki.
Jakie odprawy dostaną górnicy?
Na jakie odprawy mogą liczyć odchodzący z Turowa? Onet opisywał wcześniej, że w przypadku Elektrowni Bełchatów (która też należy do PGE GiEK i prowadzi analogiczny program PDO), na największe rekompensaty mogą liczyć osoby, którym brakuje roku lub mniej do uzyskania prawa do świadczenia emerytalnego. Wówczas jest to nawet 18-krotność średniego miesięcznego wynagrodzenia.
Do tego wypłacona ma zostać dodatkowa kwota, która „policzona zostanie jako iloczyn pełnych miesięcy przepracowanych między datą nabycia uprawnienia do ostatniej nagrody jubileuszowej a datą rozwiązania umowy o pracę oraz wysokości najbliższej nagrody, która przysługuje pracownikowi”.
Nie wiadomo jednak, czy identyczne stawki obowiązują w Turowie. Agnieszka Skonieczka, radna powiatu zgorzeleckiego, pisała w mediach społecznościowych, że osoby, które zdecydują się odejść, mogą liczyć na konkretne wsparcie finansowe. Wskazała, że „w poprzednich edycjach sięgały one nawet 26-krotności średniego miesięcznego wynagrodzenia – to bardzo wysokie kwoty”. Sugerowała jednak, że tym razem warunki mogą być nieco gorsze i wyniosą równowartość 13-krotności pensji.
Związkowcy protestowali. Nie chcą PDO
Związki zawodowe działające w KWB Turów zaraz po ogłoszeniu programu napisały w tej sprawie ostry list do zarządu spółki.
„Wyrażamy zaniepokojenie wobec uruchomienia PDO w obecnie proponowanym kształcie i czasie. Istnieje bowiem realne ryzyko, że Program stanie się narzędziem pogłębiającym niedobory kadrowe w obszarach kluczowych dla funkcjonowania Oddziału KWB Turów oraz przyczyni się do odpływu najbardziej doświadczonych i wykwalifikowanych pracowników, jak i niekontrolowanego odejścia młodszych pracowników z wysokim potencjałem rozwojowym” – czytamy w piśmie.
Związkowcy dodali, że jeden z celów PDO – jakim jest poprawa efektywności i optymalizacja kosztów – powinien być realizowany w sposób „odpowiedzialny i zrównoważony, bez uszczerbku dla podstawowych obowiązków pracodawcy wobec pracowników”.
Wdrażanie Programu nie może osłabiać funkcji organizacyjnych Oddziału KWB Turów ani prowadzić do ograniczenia bezpieczeństwa pracy, stabilności zatrudnienia czy też naruszenia dotychczasowych uzgodnień społecznych. Jakiekolwiek działania optymalizacyjne muszą być prowadzone z poszanowaniem interesu zbiorowego załogi
– podkreślono.
Wątpliwości załogi wzbudził m.in. algorytm obliczania świadczeń, w którym zapisano ograniczenie wysokości odpraw do wielokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w zakładzie. Związkowcy obawiali się, że może to skutkować nierównym traktowaniem części zatrudnionych. Sporo emocji wywołał także sposób podejścia do osób w wieku przedemerytalnym, które wcześniej zawarły porozumienia o rozwiązaniu stosunku pracy (ich odprawy miałyby być obniżone).
W konsekwencji związkowcy weszli w kilkumiesięczny spór zbiorowy z pracodawcą i oflagowali zakład pracy. Dopiero w listopadzie ubiegłego roku udało się zawrzeć porozumienie zażegnujące konflikt.
Źródło: gazeta.pl





















