Przemysł zbrojeniowy może być jednym z pomysłów na transformacje energetyczną i rozwój regionu polsko-niemieckiego pogranicza. Samorządowcy szukają sposobów jak zapobiec zbliżającym się problemom związanym z wstrzymaniem wydobycia w kopalni Turów. – Alternatywą może być rozszerzenie Dolnośląskiej Grupy Zbrojeniowej na tereny powiatu zgorzeleckiego – mówi członek rady nadzorczej spółki Jelcz, Wojciech Kasprzyk:

– Musimy wyposażać nasze jednostki w najnowocześniejszy, w najlepszy sprzęt i musimy korzystać z podmiotów, które są do tego gotowe. PGE jak najbardziej jest do tego gotowe. Są hale, są tereny, są miejsca, przede wszystkim są ludzie. Mamy bardzo mądrych inżynierów, ludzi, którzy mogą pracować i rozwijać nasz przemysł zbrojeniowy.

Dobre położenie dla budowy zakładów zbrojeniowych

Jak mówi burmistrz Zgorzelca, Rafał Gronicz, plusem jest położenie sprzyjające ochronie zakładów zbrojeniowych:

– Dla nas część środków uderzeniowych nie doleci. Szczególnie chodzi o Iskandery, które są w tej chwili trudne do zestrzelania. A to powoduje, że ten przemysł może być bezpieczniejszy niż w centralnej bądź wschodniej Polsce.

– To dobre tereny do tego typu inwestycji – dodaje z-ca wójta gminy wiejskiej Zgorzelec, Paweł Tomczyk:

– Mamy grunt, który jest Polskiego Holdingu Nieruchomości przy autostradzie A4 z dostępem do bocznic kolejowych. Ten teren idealnie by się w to wpisywał, jak również w stronę Bogatyni. Przecież jest kompleks PGE, który ma swoje hale, ma swoje grunty. Po stronie niemieckiej Alstom został wykupiony przez spółkę niemiecką KNDS i tam tworzą się teraz części do Leoparda 2 oraz do wozu opancerzonego Puma.

Rząd Saksonii w ramach procesu transformacji energetycznej regionów pogórniczych przeznaczył niebagatelną sumę – aż 40 miliardów euro. Po polskiej stronie cały czas konkretów brak.

Źródło: radiowroclaw.pl