Kiedy trafił do schroniska, był bardzo zaniedbany i przerażony. Podobno przybłąkał się na czyjąś posesję. Na pierwszym zdjęciu wykonanym po przyjęciu widać psa skulonego, z uszami położonymi do tyłu i spojrzeniem, które mówiło wszystko o jego strachu. Rodos nie wiedział, czego może spodziewać się po ludziach ani co czeka go za chwilę.
Początki nie były łatwe. Doświadczeni wolontariusze długo pracowali nad tym, aby Rodos w ogóle chciał wychodzić na spacery. Na smyczy nie potrafił chodzić – zachowywał się tak, jakby chciał jak najszybciej uciec i schować się przed całym światem.
Najtrudniejsze były jednak powroty. Kiedy spacer się kończył, Rodos zatrzymywał się przed wejściem do kojca i zapierał wszystkimi łapami. Trzeba było długo go zachęcać, przekonywać i namawiać, krok po kroku. Z czasem udało się wypracować sposób, który pomagał mu bezpiecznie wracać do siebie.Dziś Rodos jest już zupełnie innym psem. Nadal nie jest typem wielkiego przytulaka, ale bardzo cieszy się na widok znanych mu wolontariuszy i potrafi pięknie okazać to merdającym ogonem. Jest spokojnym, statecznym seniorem, przy którym można po prostu odpocząć. Nie potrzebuje ciągłej uwagi ani wielkich atrakcji. Wystarczy mu obecność człowieka, spokojny spacer i poczucie, że obok jest ktoś, komu można zaufać.
A przy okazji Rodos doskonale nauczył się, że powrót ze spaceru może być okazją do negocjacj Dziś chętnie domaga się za niego smaczków – i trzeba przyznać, że po tylu latach pobytu w schronisku zdecydowanie zasłużył na kilka przywilejów.
Rodos wydaje się być neutralny wobec innych psów. Oczywiście przyszła rodzina powinna poznać go osobiście i sprawdzić, jak będzie się czuł w konkretnym środowisku.
Rodos ma około 13 lat. Od ponad siedmiu lat mieszka w schronisku. To bardzo długo. Zdecydowanie za długo jak na jednego psa.Nie wiemy, czy pamięta jeszcze, jak wygląda życie w domu. Nie wiemy, czy pamięta własne posłanie, spokojne poranki, człowieka, który jest zawsze obok. Ale wiemy, że nawet po tylu latach wciąż potrafi cieszyć się na widok ludzi, których zna. Wciąż potrafi zaufać. Wciąż ma w sobie miejsce na relację.
I może właśnie dlatego warto jeszcze o niego zawalczyć. Rodos nie potrzebuje już całego świata. Potrzebuje jednego człowieka. Spokojnego, cierpliwego i gotowego przyjąć do swojego życia starszego psa, który być może dopiero w domu będzie mógł naprawdę odkryć, czym jest bycie czyimś ukochanym pupilem.
Czy ktoś pokocha Rodosa właśnie teraz – kiedy nie jest już młody, kiedy nie skacze na kraty i nie próbuje zwrócić na siebie uwagi za wszelką cenę?
On wciąż czeka.

Źródło: IDZ Schronisko Dłużyna Górna





















