Z relacji sąsiadów wynika, że w lokalu panuje skrajny nieporządek – wnętrze przypomina śmietnisko, a intensywny odór przedostaje się na klatkę schodową. Sytuacja jest na tyle uciążliwa, że mieszkańcy próbują doraźnie radzić sobie z zapachem, ustawiając na klatce schodowej środki odświeżające powietrze.
Największe obawy budzi jednak kwestia bezpieczeństwa sanitarnego. Według relacji lokatorów w budynku zaczęły pojawiać się szczury, co może świadczyć o narastającym zagrożeniu epidemiologicznym. Mieszkańcy podkreślają, że wielokrotnie próbowali rozmawiać z sąsiadem i prosili go o uporządkowanie lokalu, jednak ich apele nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Prośby o pilną interwencję odpowiednich służb i instytucji, które mogłyby ocenić sytuację i podjąć działania zmierzające do jej rozwiązania, jak dotąd nie przyniosły efektów. Zarządca wspólnoty mieszkaniowej przyznaje, że ma w tej sprawie ograniczone możliwości działania. – Bez zgody właściciela mieszkania nie mam możliwości wejścia do lokalu – stwierdził.
Z relacji mieszkańców wynika także, że przedstawiciele sanepidu podczas próby przeprowadzenia kontroli nie zastali nikogo w mieszkaniu i na tym interwencja się zakończyła.
Lokatorzy czują się bezradni wobec narastającego problemu i obawiają się zarówno o swoje zdrowie, jak i o bezpieczeństwo sanitarne całego obiektu. Na potwierdzenie opisywanej sytuacji dysponują fotografią przedstawiającą szczura, który pojawił się w budynku.





















kuba predator gravel
nic nie mozna zrobić